Zarządzanie informacją poufną to jeden z najtrudniejszych obszarów compliance dla spółek giełdowych. Granica między ochroną interesu emitenta a obowiązkiem informacyjnym wobec rynku jest niezwykle cienka. Nadchodząca reforma przepisów – tzw. Listing Act – ma za zadanie tę granicę nieco wyraźniej wytyczyć. Zmiany wynikające z rozporządzenia (UE) 2024/2809 zaczną w zasadniczej części mieć zastosowanie od 5 czerwca 2026 roku. Reforma nie tylko modyfikuje jedną z najbardziej kontrowersyjnych przesłanek opóźnienia publikacji informacji poufnej, ale także porządkuje moment ujawnienia informacji w procesach rozciągniętych w czasie.
Poniżej przyjrzymy się trzem błędom, które często pojawiają się w procesach raportowych, oraz wyjaśnimy, dlaczego nowe przepisy mogą przynieść ulgę osobom pełniącym funkcję zarządczą.
Błąd 1 – Spóźniona identyfikacja informacji poufnej
W praktyce częstym uchybieniem jest zbyt późne uznanie zdarzenia za informację poufną. Wiele spółek wciąż opiera się na „zdarzeniu sfinalizowanym”. Zakładają one, że dopóki na umowie nie widnieją podpisy obu stron, informacja ma charakter jedynie „roboczy”. Zgodnie z art. 7 rozporządzenia MAR, informacja staje się poufna w momencie, gdy jest precyzyjna. Oznacza to, że dotyczy zestawu okoliczności, które istnieją albo których wystąpienia można racjonalnie oczekiwać, oraz że są one na tyle konkretne, by pozwalały wyciągnąć wniosek co do ich potencjalnego wpływu na cenę instrumentów finansowych. Innymi słowy, informacja poufna może powstać znacznie wcześniej niż sam podpis, zamknięcie transakcji czy formalna decyzja organu.
Po 5 czerwca 2026 roku ta ocena nadal będzie wymagała czujności, ale zmieni się praktyczny punkt ciężkości. Listing Act przewiduje bowiem, że w procesach rozciągniętych w czasie obowiązek ujawnienia ma co do zasady koncentrować się na zdarzeniu końcowym albo końcowym zestawie okoliczności, a nie na każdym etapie pośrednim. To ważne doprecyzowanie: spółka nie powinna biernie czekać do finału procesu z identyfikacją ryzyka MAR, ale nie będzie też musiała automatycznie publikować każdego kroku negocjacyjnego tylko dlatego, że proces już wszedł w fazę zaawansowaną.
Błędem pozostaje więc nie tyle brak publikacji każdego etapu, ile zbyt późne zauważenie, że po stronie emitenta pojawił się proces wymagający natychmiastowej analizy pod kątem informacji poufnej
Błąd 2 – Subiektywne ocenianie ryzyka „wprowadzenia w błąd”
To punkt zwrotny nadchodzącej zmiany. Obecnie spółka może opóźnić publikację informacji poufnej, jeżeli spełnione są trzy przesłanki:
- niezwłoczne ujawnienie mogłoby naruszyć prawnie uzasadnione interesy emitenta,
- opóźnienie prawdopodobnie nie wprowadzi w błąd opinii publicznej,
- emitent jest w stanie zapewnić poufność tej informacji
Druga przesłanka od lat budziła największe kontrowersje generując pytania, jak należy rozumieć prawdopodobne wprowadzenie w błąd? Dla regulatora mogło to oznaczać każdą sytuację, w której rynek spodziewał się czegoś innego, niż wynikało z informacji poufnej.
Rewolucja Listing Act od 5 czerwca 2026 roku
Ustawodawca unijny odchodzi od niejasnego pojęcia „wprowadzania w błąd”. Nowe brzmienie przepisu stanowi, że opóźnienie jest dopuszczalne, o ile wstrzymywana informacja nie jest sprzeczna z ostatnim publicznym komunikatem spółki w tej samej sprawie.
To ogromna zmiana jakościowa. Zamiast oceniać hipotetyczne reakcje inwestorów, zarząd powinien przede wszystkim porównać informację przeznaczoną do opóźnienia z własną wcześniejszą komunikacją w tej samej sprawie. Nie oznacza to jednak, że analiza zawsze będzie ograniczona wyłącznie do jednego raportu bieżącego lub okresowego. Punktem wyjścia jest co prawda ostatnia publiczna komunikacja emitenta, ale w praktyce relewantne mogą być również inne formy wypowiedzi spółki – komunikaty prasowe, komunikacja na stronie internetowej i w mediach społecznościowych, wypowiedzi podczas roadshow, pre-close calli, walnych zgromadzeń czy publicznych wywiadów. W szczególnych przypadkach, gdy z samej ostatniej wypowiedzi spółki nie da się jasno odczytać stanowiska emitenta, analiza może objąć także więcej niż jedną wcześniejszą komunikację.
Jeśli jednak spółka tydzień temu ogłosiła „stabilną sytuację płynnościową”, a dziś dowiedziała się o wypowiedzeniu kluczowej umowy kredytowej, opóźnienie publikacji będzie obarczone bardzo wysokim ryzykiem. W takim przypadku nowa informacja stanowiłaby bowiem materialną zmianę względem wcześniejszego przekazu spółki.
Błąd 3 – brak udokumentowania „prawnie uzasadnionego interesu”
Trzecim częstym błędem jest traktowanie procedury opóźnienia jako formalności, którą wypełnia się „na kolanie” po fakcie. Tymczasem art. 17 ust. 4 MAR nadal wymaga, aby opóźnienie było oparte na realnym, prawnie uzasadnionym interesie emitenta oraz na zdolności do zachowania poufności informacji. Po zmianie formalności mają być mniejsze niż dotychczas, nie znika jednak całkowicie potrzeba wykazania przed nadzorcą, dlaczego decyzja o opóźnieniu była zasadna.
Czego najczęściej brakuje w raportach wewnętrznych?
- brak konkretów – formułki typu „publikacja mogłaby zaszkodzić negocjacjom” są niewystarczające. Należy wskazać, dlaczego, np. ryzyko zerwania rozmów, osłabienia pozycji negocjacyjnej albo wykorzystania informacji przez konkurencję;
- brak kontroli poufności – spółki zbyt rzadko dokumentują, jakie techniczne i organizacyjne środki podjęto, aby informacja nie wyciekła;
- błąd czasowy – decyzja o opóźnieniu musi być podjęta niezwłocznie po zidentyfikowaniu informacji poufnej, co powoduje, że udokumentowanie jej kilka dni później jest działaniem spóźnionym.
Co Listing Act w praktyce oznacza dla Zarządów?
Zmiana przepisów od 5 czerwca 2026 roku to wyraźny sygnał: bezpieczeństwo raportowania zależy od spójności komunikacji. Opóźnienie publikacji informacji poufnej zawsze było ryzykowne, ale dzięki doprecyzowaniu przesłanki „braku sprzeczności” proces ten stanie się bardziej obiektywny i bardziej procesowy, a mniej intuicyjny. Emitenci zyskują wyraźniejszy punkt odniesienia – nie wyobrażenie o tym, co rynek mógł sądzić, lecz treść własnych wcześniejszych komunikatów w tej samej sprawie. Jednocześnie reforma nie znosi obowiązku wczesnego wychwycenia procesów wrażliwych ani rzetelnego uzasadnienia, że opóźnienie rzeczywiście służy ochronie prawnie uzasadnionego interesu spółki.
Warto już teraz dokonać audytu wewnętrznych polityk informacyjnych i przygotować się na nowe wymogi, aby czerwcowa reforma była okazją do uporządkowania procesów, a nie źródłem dodatkowych ryzyk prawnych.




